2009
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień








Znajdź swojego Pokemona!





Wyliczanki Anki

pierwsza
druga
trzecia
czwarta
piąta
szósta
Siódma
ósma
dziewiąta
dziesiąta i jedenasta
dwunasta
trzynasta
czternasta
piętnasta
szesnasta
siedemnasta



Pastorałka "Biegł Wojtek bez portek"!
świeczek z nawiasów kwadratowych też nie będzie!
Notka będzie dziwna, ponieważ napiszę o tym, że nie napiszę. Pewne osoby mogłyby mieć żal, że następna notka będzie śmieszna, durna lub po prostu nieadekwatna. Mogłyby za plecami szemrać "ooo, a ta jak zwykle, wyrodna, nic nie przeżywa", co jest oczywiście gówno, proszę ja Ciebie, prawdą. To nie jest po prostu miejsce na pisanie takich rzeczy. Owszem, jak urodzi mi się córka, to napiszę, bo to będzie wesoła nowina. Ale jak umiera dziadek, to nie napiszę o tym ani słowa. Bo to nie jest miejsce na to. Chciałam tylko zaznaczyć, że to, że o tym nie napiszę, nic nie znaczy. Że nie mam serca, że nie mam nic. Proszę tak sobie nie myśleć. Ale głupio między notkami o cyckach i śmiechawkach walnąć tekst "wiecie co, zmarł mi dziadek". Głupio. Nie tutaj.
Także nie opiszę żadnych reakcji, przemyśleń, nic z tego. Nasza prywatna sprawa, prosimy się nie czepiać.
Dziękuję za kondolencje i współczucie, przez internet to i tak głupio brzmi. Tym bardziej, że się nie znamy, i że go nie znaliście. Ale ok.
Zrozumieli? Zrozumieli.

Nar.

waryjatka 2009-11-19 14:58:10
skomentuj (1)
Bez prawa, bez logiki... nie ma muzyki... :)
Nie wiem czy słyszeliście o Jezusie Chrystusie, Mojżeszu i jego żonie Tyarze. Możliwe, że słyszeliście, bo było o nich niedawno dość głośno, ale może tylko w tak zwanych "pewnych kręgach". To trójka uzdrowicieli, egzorcystów, bioenergoterapeutów oraz naciągaczy, z czego Jezus naprawdę wierzy, że jest Jezusem. Generalnie są nieco pojebani. Tzn. to całe branie kasy i oszukiwanie ludzi, to naciągactwo, ta ich pycha i pewność siebie mocno mnie mierzi. Owszem, mówią o duchowości nad materializmem, fajnie fajnie, ocierają się o "niebezpieczne sekty", super, ale robią wszystko tak koślawie, że aż nie wiadomo czy śmiać się, czy złościć. Ale po co się złościć? Toteż wszyscy się śmieją :)
Jak nie wiecie o kim mowa, to zastosujcie się do rady pani Tyary, prywatnie Elżbiety Gas, z samego końca filmiku. Filmiku, który dziś wywołał u mnie z samego rana donośny śmiech, załzawione oczy i fluka z nosa :D



Możliwe, że będzie to śmieszne tylko dla tych, co wiedzą kim oni są. Możliwe, że nawet dla nich to nie będzie śmieszne. Ale skoro się tym z Wami dzielę, to chyba wiadomo. Śmieszne jest i tyle!
OMG :D

Dla wszystkich żywo zainteresowanych:
Ela jeszcze się nie urodziła a mi znów się śniła winda.
waryjatka 2009-11-18 11:23:55
skomentuj (2)
lemoniada nie gada
Kilka zdjęć, starych, a jakże. Jeszcze sprzed wielu rzeczy. Po pierwsze, widzimy tu kobietę upadłą:



Charakteryzuje się ona suknią plugawą i włosem niedbale zmierzwionym. Uważny obserwator może zauważyć skręcenie kręgosłupa moralnego, niemniej jednak makijaż bez zarzutu!
Poniżej jej koleżanka, ale ta straciła głowę...


...dla ważniejszych rzeczy. Suknia nadal plugawa, makijaż pominę milczeniem. Nie ma butów, ręka w nieprzystojnym geście leży na mchu i paproci. Albo na samym mchu. Mhu mhu mhu :)

A to włosy i najnowsza płyta. O wykonawcę niech nikt nie pyta.

Gratis dorzucamy ptasią kupę i zawleczkę od piwa. Myślę, że to włosy tej pani bez głowy, ale głowy sobie uciąć nie dam.

Tu zaś z kolei tarka rzyga miąższem ziemniaczanym:

Od tego czasu mieliśmy swoistą modę na placki. Ale ileż można trzeć i obierać? A tego garnka to już nie ma, bo się zepsuł. Tam coś mu się stało strasznego, nie chcę mówić co. To zbyt bolesne. Poniżej ta sama tarka oraz wódki miarka:

Tam chyba nie było w środku wódki. Kto pamięta co było w środku? Może i wódka... ale nie, raczej nie.
A tu coś, nad czym się kiedyś chwilę zastanowiłam, mianowicie podpis na pomniku:



Że Maryja bez grzechu poczęta. Że jakże, przecież ona z grzechem, a to jej syn bez grzechu, nie? Ale później, że faktycznie, że coś tam było, że jej odpuścili i takie tam. No. Że się ochrzciła. Czyli wszystko po staremu.
Ela nadal we mnie, cicho siedzi. Czai się :)
O boże! Ela, z grzechem poczęta! Jakże to tak?!
Rany julek...



waryjatka 2009-11-12 16:27:42
skomentuj (10)
uszki z barszczem
Mogłabym tu napisać pięć różnych rzeczy, ale nie!
W Oczku jest tacka krewetek za 15 złotych, takich do smażenia krewetek. I ich tam jest dość mało. A od jakiegoś czasu chodzą za mną te robale. Chyba się przemogę i wstąpię do chińszczyka na krewetkę w ciaście :P
Znalazłam forum! I to nie belejakie! Niestety rzadko odwiedzane, ale jeszcze odwiedzane. Takiego forum mi było trzeba, szkoda że znalazłam je dopiero wczoraj.
Mam już z grubsza przyszykowany plecak do szpitala. Z grubsza, bo to nie wiadomo, a plecak, bo torba podróżna to chyba za wiele. W plecaku też się mieści. Nie chcę tej windy :(
No, a termin mam na dziś. Ale nikt się tym nie przejmuje, tzn. lekarka się tym nie przejmuje za bardzo i ustawiła mi wizytę na jutro. "A jak pani jeszcze nie urodzi, to i szesnastego zapraszam". Jeeeju, jeszcze kilka miesięcy temu, to hihi, a teraz to już strach. Tak, wiem, nie bój się Anka.
Anka wlazła do dzbanka.
Wczoraj sobie wypiłam herbatę z miodem i mną trzepło, jebło i poszłam spać. Kto by się spodziewał... Muszę kupić obieraczkę do ziemniaków, bo stara zniknęła w tajemniczych okolicznościach przyrody.

Niby ciepło, a zimno.
Kaptury z uszkami w ciuchach dla dzieci są, muszę Ci powiedzieć, świetne. Zawsze mi się podobały kaptury z uszkami.

                                                                     
Są też takie dla dorosłych bab, ale one już nie są takie urocze. Dla kobiet mogłyby być z czymś innym, albo bez niczego. Zresztą, nieważne. Misiowe uszy są fajne i tyle. W ogóle zwierzęce uszy są fajne. Różnych na przykład hipopotamów, albo sarenek, albo właśnie niedźwiedzi. I tygrysków. Urocze.

Zimno jednak...
O, a ja mam flaki w lodówce!
waryjatka 2009-11-12 11:13:02
skomentuj (3)
bądź czujny jak pies podwójny

Lucyfer się raduje :)

 
Jarek mówi, że nie chce zdjęć, ale mu mówię, że upublicznię, a on mówi "ojezu"
 

Pestki słonecznika (ŻYDOWSKIE! ŻYDOWSKIE!) z Izraela, solone solą z Morza Martwego. Pyszne.


A na koniec dżołk, nie powiem kto go opowiadał :)
Więc, cytuję, ale wyobrazić sobie musisz mocno skupiony, a zarazem znudzony głos opowiadacza:

Był facet. Zresztą nieistotne, może to być kobieta. I kupił, albo kupiła książkę, dla innego faceta, poza tym to nieważne, bo mogła to być też kobieta, albo dziecko, no nieważne. I ten facet poszedł gdzieś do księgarni... Wiesz... No, i kupił książkę... I się okazało, że ten drugi facet, albo kobieta... albo dziecko... no... że tą książkę już ma...


...


no koniec.

Cytatu też koniec, ale już dawno się tak nie śmiałam :D
_____________________________________________________________

A na koniec, na osłodę, onomatopeja wyrażająca chrapanie:
RRRR BRĄ, RRRR BRĄ!

waryjatka 2009-11-06 10:50:51
skomentuj (3)
ale najpierw idę się wysikać
Y.
Raz raz... tu brzoza...
Raz raz...
Cycki z Lublina są jak plastelina
Cycki z Krakowa są jak u konia podkowa
Cycki z Rzeszowa są jak krowia głowa
Cycki z Białegostoku są jak zadra w kroku
Cycki z Warszawy - widok nieciekawy
Cycki z Łomży są jak podchorąży
Cycki z...

Nie, bez jaj... straciłam talent. Idę się powiesić na sznurze z wołowych jelit.
waryjatka 2009-11-04 21:48:27
skomentuj (4)
byzu byzu.... Żaba mówi "nie bój", ale weź tu nie bój...
Ugotowałam kartofle! A ostatnio jestem tak rozmemłana, że to, że ugotowałam kartofle, to już fajnie. I do tego śledziki i sałatka warzywna. Mamo, przyznaję, ta sałatka warzywna na świąte to nei ja ją robiłam tylko ze sklepu była... bo dobra, nie? Dobra. Smakowa. NO A ON MI MÓWI, ŻE NIE JEST GUODNY! Ja też nie jestem...
Więc jak kto chce, proszę się częstować we własnym zakresie :) Kartofele są, śledzi, sałatka, wszystko jest.
ZDJĘCIA MIAUAM DODAĆ!!!
Ale muszę pozmniejszać.
Cholerka...
Bzzz bzzz....
Wiesz, nie wiem jak to jest. Ja mu zrobiłam wiele zła. Wiem, przyznaję, jestem obrzydliwą osobą i bez żartów jestem skłonna przyznać, że jestem w stanie wyrządzić wiele krzywd. On mi również, takich bolących prosto tu, o tu o, w serce i wątrobę. Nie będę tego na procenty dzieliła, ani w ogóle, ale jakoś tak... da się zapomnieć. No da się.
Czemu oni nie mogą? Ot, tajemnica największa.
Czy idę pomniejszać zdjęcia? Chyba nie. Chyba idę się mądrzyć, bo ostatnio jestem taka mądra na forum dla nastolatem, jestem guru i osobą godną naśladowania. Ojezu jakie to miłe :D

waryjatka 2009-11-04 21:35:45
skomentuj (1)

święty Edward od gierek
Crystal Battle
Połącz zwierzątka :)

Strony, które odwiedzam
Toner Tinte Drucker się przydaje
Empire Attack czasem se pykam
Joe Monster

blog
Leopold i Sznurek
Blich
Czterech
Skafandra
Kawki Alutki
Żaba i koty
Czytelnik Nie pisze.
PGD